Flak-Chmielewski. Spirala się nakręca.

Stało się! Kampanię przed wyborami samorządowymi 2006 można uznać za otwartą. Rozpoczął ją burmistrz Olesna – Flak (Mniejszość Niemiecka) w oskarżycielskim tonie zarzucając Polakom powojenne dyskryminowanie Ślązaków. Wypowiedź taka, szczególnie w okresie przedwyborczym musiała spotkać się z odzewem, i tak też się stało.

 

Oczywiście powszechnie wiadomo, że powojenne losy Śląska i jego rdzennych mieszkańców były i są skomplikowane. Lecz skomplikowane i trudne są też losy ludności napływowej – przesiedlonej na Śląsk wbrew swojej woli.
Okres ten to wiele wstydliwych momentów w historii Polski, toteż nic dziwnego, że obfituje ona w sporo białych plam. Wyjaśnianie tego, powinno być jednak domeną naukowców a nie polityków. To doskonałe pole do popisu dla historyków i studentów historii, a zarazem wielkie wyzwanie, jakgdyby wprost stowrzone dla opolskiego (lub szerzej – górnośląskiego) świata naukowego. Mamy tu do czynienia z niezwykle delikatną materią, więc trzeba dołożyć wszelkich starań, by historię tę opisać obiektywnie, a więc by dotrzeć do prawdy. Wtedy będziemy mieć do czynienia z prawdziwą Nauką.
Nietrudno zauważyć, że wypowiedzi burmistrza Flaka czemuś takiemu nie służa. Budują one jedynie atmosferę zagrożenia, wyrzutów i roszczeń. Cel jest jasny – nic tak nie konsoliduje jak poczucie zagrożenia. Nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg. Czyżby więc taki był pomysł Mniejszości Niemieckiej na wybory samorządowe?

Nie trzeba było długo czekać na reakcję. Odpowiedź senatora Chmielewskiego (Prawo i Sprawiedliwość) była równie błyskawiczna, co żałosna. Stwierdził on mianowicie, iż na Górnym Śląsku nie ma żadnej Mniejszości Niemieckiej. Są tylko Polacy, przy czym część z nich podaje się za Niemców tylko z powodu paszportu i wynikających stąd korzyści materialnych. A więc po raz kolejny mówi się Ślązakom, Polakom, Niemcom, Czechom kim są, kim byli i kim będą.
Wypowiedź ta pozwala nam nie tylko ocenić jak wielkim ignorantem w sprawach śląskich okazuje się być pan senator, ale też pokazuje, jak przerażająco niski jest poziom edukacji regionalnej w polskim szkolnictwie powszechnym.
Słowa senatora rzecz jasna spowodowały lawinę oburzenia, lecz z drugiej też strony głosy poparcia.
Znamienne jest, że za senatorem stanęli murem działacze opolskiego PiS. Wyraźnie widać, że partia ta ma zamiar realizować swoją socjalistyczną politykę na sposób narodowy.
{mospagebreak}
Kampania ruszyła. Tego nie da się już chyba zatrzymać. Już na jej początku można przypuszczać jak będzie ona wyglądała. Będzie to gra na emocjach i budowanie poczucia krzywdy. Obserwujemy kolejne rozdzieranie społeczności regionu, podział na My-Oni. To budowanie (albo rozbudzanie) wzajemnych animozji, kreowanie poczucia zagrożenia, ma za zadanie skonsolidować ludzi wokół przywódców i zmobilizować ich do aktywności.
Najistotniejsze jednak jest to, że kampania te pozbawiona będzie jakichkolwiek merytorycznych dyskusji, dyskusji na tematy najważniejsze! W tym całym zamieszaniu wszyscy zapomną o czymś takim jak program. Tylko patrzeć, a na pierwsze strony gazet powróci "nieśmiertelna" afera pomnikowa (który to już odcinek?).
Rzecz jasna nie ma tu nawet co marzyć o rzeczy tak nierealnej jak współpraca dla dobra regionu… bo też tak naprawdę politycy to dobro mają głęboko gdzieś… Liczy się tylko wynik wyborczy, a potem u władzy to… jakoś to będzie.

Obserwując początki kampanii odnosi się wrażenie, że wszystkie te działania świadczą o jednej, naprawę smutnej rzeczy:
Politycy regionalni NIE MAJĄ ŻADNEGO POMYSŁU NA "OPOLSZCZYZNĘ"!
Czy może więc być lepiej?

Posted in Polityka.