Górny Śląsk – Polska 1:1 (relacja)

- Cel został osiągnięty – mówili piłkarze i trenerzy po meczu Reprezentacji Śląska z Reprezentacją Polski. W dniu dzisiejszym w pamięci wszystkich była tragedia, która miała miejsce dwa tygodnie temu w kopalni „Halemba” w Rudzie Śląskiej. Całkowity dochód ze spotkania zostanie przekazany rodzinom zmarłych górników, które również pojawiły się na trybunie chorzowskiego obiektu.

Przed rozpoczęciem spotkania kibice zgromadzeni na stadionie podnieśli w górę szarfy w barwach Górnego Śląska i Polski, które zostały przygotowane przez grupę kibiców Ruchu. W tym czasie kapelan śląskiego sportu, ksiądz Krzysztof Sitek pomodlił się wraz z sympatykami futbolu za ofiary wypadku. Z kolei aktor Teatru Śląskiego, Ryszard Zaorski wyrecytował wiersz Szymona Muchy pt. "Górnikom Halemby".

Podopieczni Leo Beenhakkera już na samym początku przeszli do ostrego szturmu bramki Reprezentacji Śląska. Groźny strzał po podaniu z linii końcowej boiska oddał Maciej Iwański, ale golkiper chorzowskiego Ruchu, Sebastian Nowak nie dał się zaskoczyć. Gospodarze nie dali się zepchnąć do obrony, a wręcz przeciwnie! Ślązacy grali odważnie, pomysłowo i efektywnie, co zostało szybko udokumentowane golem. Bartłomiej Chwalibogowski dośrodkowywał z lewej strony boiska, piłka przeleciała przez całe pole karne i spadła wprost na nogę Adama Kompały. Pomocnik Piasta Gliwice uderzył piekielnie mocno i bramkarz, Maciej Mielcarz nie zdążył nawet mrugnąć.

Po objęciu prowadzenia Reprezentacja Śląska nadal grała swoje. Piotr Ćwielong i Krzysztof Warzycha napsuli sporo krwi polskim obrońcom. Ten pierwszy wielokrotnie „urywał” się defensorom i niewiele zabrakło mu do strzelenia gola. „Gucio” mimo 42 lat imponował kondycją. – Gdyby ci dwaj zawodnicy grali ze sobą wcześniej to strzeliliby dzisiaj przynajmniej po dwa gole – stwierdził po meczu Antoni Piechniczek. – Drużyna Górnego Śląska, chociaż za sobą bodaj dwa treningi, prezentowała się świetnie – chwalił przeciwnika Bartłomiej Grzelak, pomocnik Widzewa Łódź.

Reprezentacja Polski za wszelką cenę chciała wyrównać stan meczu. W 42. minucie Maciej Iwański i Bartłomiej Grzelak przeprowadzili dwójkową akcję po której w sytuacji „sam na sam” znalazł się pomocnik Zagłębia Lubin. Sebastian Nowak wykazał się refleksem i wyszedł cało z opresji. W pierwszej części spotkania Polacy jeszcze kilka razy próbowali zaskoczyć golkipera Ruchu, lecz bezskutecznie.

W przerwie trenerzy obu zespołów przeprowadzili szereg zmian. Na boisku pojawił się m.in. Jan Woś, który zastąpił Mariusza Muszalika. Były pomocnik Ruchu Chorzów, a obecnie piłkarz Odry Wodzisław Śląski otrzymał gromkie brawa od kibiców. Zawodnik tuż po rozpoczęciu gry mocno dał się we znaki Maciejowi Mielcarzowi, który z najwyższym trudem obronił jego strzał. W odpowiedzi Wojciech Łobodziński przeprowadził dwie groźne akcje. Najpierw technicznym uderzeniem próbował pokonać Mateusza Sławika, a po chwili po minięciu dwóch obrońców nie zdołał trafić w światło bramki.

W 58. minucie Reprezentanci Polski doprowadzili do wyrównania. Łukasz Garguła zdecydował się na strzał z 35 metrów, szczęśliwie dla niego piłka odbiła się od jednego z rywali i wpadła do siatki kompletnie zdezorientowanego Mateusza Sławika. – Ten gol był szczęśliwy – powiedział jednoznacznie Leo Beenhakker.

Wydawało się, że spotkanie będzie typowym meczem o pietruszkę, jednak oba zespoły bardzo chciały wygrać. Piłkarze momentami grali ostro, lecz arbiter nie zdecydował się na pokazanie żółtych kartek. Ślązacy do ostatnich chwil chcieli przechylić szalę na swoją korzyść i niewiele zabrakło, a udałaby im się ta sztuka. Kilkadziesiąt sekund przed ostatnim gwizdkiem Marcin Lachowski dograł piłkę do Damiana Seweryna, po którego strzale piłka otarła się od Łukasza Fabiańskiego i zatrzymała się na poprzeczce. – Szkoda, że nie udało nam się wygrać. Wynik nie ma jednak dzisiaj zbyt wielkiego znaczenia, bowiem liczy się jakże szczytny cel – podsumował Piotr Ćwielong, reprezentujący barwy Śląska.

Reprezentacja Śląska 1:1 (1:0) Reprezentacja Polski

Strzelcy:
Kompała '11 – Garguła '58

Składy:

Reprezentacja Śląska: Nowak (46' Sławik) – Radler (46' Grzyb), Baran (46' Treściński), Broniewicz, Dudek (70' Kapias) – Kompała (60' Lachowski), Malinowski (79' Wijas), Muszalik (46' Woś), Chwalibogowski (71' Seweryn) – Ćwielong (46' Mężyk, 77' Kasprzyk), Warzycha (46' Moskal; 90' Jankowski).

Reprezentacja Polski: Mielcarz (62' Fabiański) – Fonfara (46' Łobodziński), Wasilewski, Magdoń, Wawrzyniak (46' Kolendowicz) – Piechniak, Murawski, Garguła (61' Budka), Iwański (62' Giza), Pitry – Grzelak (46' Piszczek).

Sędzia: Robert Małek (Zabrze).

Widzów: 5.000

 

Wypowiedzi piłkarzy po meczu:

Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu Chorzów, Reprezentacja Śląska):
- Trener Piechniczek podszedł do tego bardzo ambicjonalnie i myślę, że to dobrze. Remis go pewnie satysfakcjonuje, ale chyba wolał wygrać, bo były ku temu okazje. Treningi przed meczem było na poziomie Górnego Śląska, czyli bardzo intensywne. Ja niestety nie byłem na jednym z nich, bo zatrzymała mnie sprawa prywatna. Byłem dopiero na wczorajszym rozruchu i można było się zmęczyć! Ja miałem troszeczkę większy problem od tych piłkarzy, którzy grali jeszcze niedawno w Pucharze Ekstraklasy. Od trzech tygodni jestem na urlopie i przyznam, że trochę "zatykało". Nie to było najważniejsze, a cel. Dla mnie to było ciekawe doświadczenie. W kadrze Górnego Śląska jeszcze nie grałem, a nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze zagram. Na pamiątkę z tego wydarzenia zostawię sobie tę koszulkę.

Grzegorz Baran (obrońca Ruchu Chorzów, Reprezentacja Śląska):
- Spodziewałem się, że będziemy ciężko pracować, aby nie stracić gola. Jakby nie patrzeć, jest to jednak Reprezentacja Polski. Spokojniej grało mi się z Sebą Nowakiem za plecami. On zna mój styl grania, a ja znam jego. Wiadomo w jakim celu dzisiaj zagraliśmy. Najważniejsze, że w jakimś stopniu udało się nam pomóc rodzinom zmarłych górników. Z przebiegu samego meczu możemy być zadowoleni, poziom nie był najgorszy. Najbliższe dni spędzę na odrabianiu zaległości na uczelni. Od 18 do 22 jedziemy na obóz, później święta, a po świętach zaczynamy nowy sezon.

Piotr Ćwielong (napastnik Ruchu Chorzów, Reprezentacja Śląska):
- Szkoda, że nie wygraliśmy, bo mogliśmy się jeszcze lepiej zaprezentować jako drużyna Górnego Śląska. Swój występ oceniam średnio. Nie chodziło jednak o to, żeby się pokazać, ale o szczytny cel. Chcieliśmy stworzyć dobre widowisko dla publiczności. Miło było zagrać u boku Krzysia. Mam nadzieję, że jeszcze będzie kiedyś okazja wystąpienia z nim w jednej drużynie.

Adam Kompała (pomocnik Piasta Gliwice, Reprezentacja Śląska):
- Grzesiu Fonfara i Maciek Iwański to chłopaki ze Śląska, którzy będą grać w Reprezentacji, ale muszą zmienić kluby. Doskonały przykład to Marcin Chmiest, który prowadzi w klasyfikacji najlepszych strzelców. Gdyby nie grał w Odrze Wodzisław to według mnie ma pewną kadrę. Nie boję się tego powiedzieć, bo za moich czasów było tak samo. Zawsze Śląsk był omijany. Moim zdaniem zasługiwałem żeby, chociaż jechać zagrać z Szanghajem mecz towarzyski (śmiech). Moja bramka mi się podobała, ale ładniejsze strzelałem. Piłka fajnie leciała i miałem jedną myśl – strzelać i albo wpadnie w trybuny albo bramka stadiony świata. Na szczęście udało się to drugie. Pierwszy raz w życiu zagrałem na takiej pozycji. Pracuję trochę z młodzieżą i wiedziałem, co nieco o różnych ustawieniach. Nogi bolą, bo chyba już nikt z drugiej ligi teraz nie trenuje. Mieliśmy mało treningów, ale na Śląsku wszyscy są jakby jedną rodziną i się doskonale rozumieją.

Dariusz Dudek (obrońca Odry Wodzisław, Reprezentacja Śląska):
- Możemy być zadowoleni z gry i z wyniku. Chociaż tak naprawdę musimy pamiętać o tym, że wynik nie był tak ważny jak okoliczności, które sprawiły, że mogliśmy się tutaj spotkać i zagrać w tak licznym gronie. Rywal był wymagający, ale myślę, że zagraliśmy lepiej niż Zjednoczone Emiraty Arabskie i dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni. Wiemy, dlaczego dzisiaj graliśmy i jakie towarzyszyły temu okoliczności. Z drugiej strony należy powiedzieć, że my jako kadra Śląska, identyfikujemy się z tym, co miało miejsce na kopalni. Na przykład mój ojciec spędził 25 lat na kopalni, więc coś o tym wiem. Mieszkamy tu na Śląsku, jesteśmy związani z górnictwem. Nawet jak ktoś nie ma rodziny na kopalni to wiadomo, że to jest chleb powszedni. Chcemy się zjednoczyć z tymi wszystkimi rodzinami. Takie spotkanie po prostu było dla nas sentymentalne. Na boisku można było zauważyć, że nie graliśmy brutalnie, ale wkładaliśmy maksimum sił, bo nie tylko ja, ale wszyscy koledzy w szatni nie chcieliśmy tego meczu przegrać.

 Źeódło: www.ruch.chorzów-online.pl

PS. Niestety nie odbyło się bez drobnych zgrzytów. Jak się dowiedzieliśmy kibicom Górnego Śląska nakazano ściągnąć z ogrodzenia otaczającego boisko wszelkie emblematy związane ze Śląską symboliką, w tym 16-metrowy transparent GÓRNY ŚLĄSK oraz TO MY NARÓD ŚLĄSKI.

Posted in Sport.