List do mieszkańców Olesna

Do Ruchu Autonomii Śląska dotarł ciekawy list byłego mieszkańca Olesna, który przy naszej pomocy pragnie zwrócić Oleśnianom oraz tamtejszym władzom uwagę na ważny problem ekologiczny. Dziękując za zaufanie zapraszamy do lektury

Drodzy Oleśnianie,

Szanowna Komisjo Gospodarki, Infrastruktury i Ochrony Środowiska,  

 

Poniższe zapytanie umieściłem uprzednio na stronie internetowej www.olesno.pl w rubryce pytań do Burmistrza. Nie otrzymawszy wprawdzie konkretnej odpowiedzi na przedstawione w nim pytania i propozycje, zostałem poproszony przez pana Lewickiego o zwrócenie się z opisanym problemem do lokalnej prasy. Dodawszy do mojego artykułu kilka zupełnie nowych przemyśleń i zaproponowanych rozwiązań, zwracam się zatem do Państwa z nastepującym ekologicznym wyzwaniem. Oto ono: 

Jako rodowity Oleśnianin często odwiedzam moje miasto. Przy każdym moim pobycie, a w szczególności w okresie jesienno-zimowym uderza mnie jednak widok i swąd zadymionego Olesna. Czyżby żyjąc w 21. wieku Oleśnianie naprawdę musieli pogodzić się z sytuacją typową dla początku wieku 20-tego, kiedy to dym kominowy był również wszechobecny?  

Fakt, iż z komina wydobywa sie dym dowodzi jedynie, że w komorze spalania kotła jest niedostateczna ilość tlenu potrzebnego do czystego zgazowania. Jeszcze do niedawna cuchnące samochody  były normalnością. Dziś kopcące auto w ogóle nie przeszłoby inspekcji technicznej a w konsekwencji nie zostałoby dopuszczone do ruchu. Gdyby tak w krajach Europy Zachodniej choćby jedno domostwo w podobny sposób zaczadzało okolice jak to się w Oleśnie praktykuje nagminnie, to w przeciągu kilku minut zostałaby zaalarmowana straż pożarna, gdyż podobne zagęszczenie dymu kojarzone jest tam jedynie z pożarem. Dym kominowy nie jest przecież innym odpadem niż np. gruz budowlany zutylizowany gdzieś pod lasem, tyle tylko że odpadem w formie gazowej i uciążliwym dla całej społeczności. Co ciekawe, że za dzikie wysypiska grozi surowa kara pieniężna, a odpadem gazowym najwidoczniej mało kto się przejmuje. 

Dlaczego więc w Oleśnie i okolicy dopuszcza się do eksploatacji niesprawne kotły? Czyżby w domach, w których z kominów unosi się co najwyżej niewidoczny i bezwonny dwutlenek węgla lub para wodna panował jedynie przejmujący ziąb?  Zapewnie nie – takowe domostwa posiadają po prostu sprawne kotły.

Jeśli bynajmniej przy niewłaściwym spalaniu węgla wydobywa się z komina cała masa niedopalonej, kalorycznej sadzy, siarki oraz tlenku węgla (tzw.czadu) to przy okazji takiej zasłony dymnej co niektórzy nieświadomi mieszkańcy pozbywają się innych odpadów jak np. butelki plastikowe. Przy tym serwują oni nie tylko sobie ale i całemu miastu oraz okolicy wysoce toksyczny koktajl gazowy. Taka tablica Mendelejewa powraca do nas w postaci  opadów atmosferycznych osiadając w glebie skażając ją na wiele lat. Podczas procesu spalania plastikowych opakowań, folii oraz gum czy opon uwalnia się do powietrza wiele szkodliwych, a wręcz trujących substancji, które wcześniej były wykorzystywane w produkcji tych tworzyw jako barwniki, stabilizatory, utwardzacze, itp. Występują tam również metale śladowe, jak ołów, rtęć, kadm, czy chrom. Oprócz wymienionych substancji, które stosowano w procesie produkcji plastiku, podczas jego spalania powstają nowe. Najgroźniejszymi z nich są furany i dioksyny, które należą do najbardziej trujących, rakotwórczych substancji na świecie. Te ostatnie są 10 000 razy bardziej trujące od cyjanku potasu, lecz ich działanie nie jest natychmiastowe; powolnie, ale skutecznie uszkadzają one narządy wewnętrzne: wątrobę, płuca, nerki, rdzeń kręgowy i korę mózgową, zwiększają także ryzyko wystąpienia nowotworów.

Toksyczne spaliny jak już wspominałem nie są ciałem stałym, które opada tam, gdzie powstaje.  Spalanie tworzyw sztucznych nie powoduje ich zniknięcia, lecz prowadzi tylko do zmiany postaci w bardzo niebezpieczne substancje, które przez pewien czas krążą w powietrzu (skąd je wszyscy wdychamy), następnie opadają do gleby, z której przechodzą do roślin, są zjadane przez zwierzęta, aż w końcu z żywnością trafiają na nasze talerze – w myśl zasady, że w przyrodzie nic nie ginie. Czy ktoś zastanawia się przy tym co pozostawiamy naszym dzieciom?

Co niektórym wydaje się, że spalając śmieci oszczędzają pieniędzy. Nie zdają oni sobie jednak sprawy, jak bardzo się mylą.  Konsekwencją ich nieodpowiedzialnego i nierozumnego gospodarowania są bowiem wielokrotne wizyty u lekarzy oraz pokaźne wydatki na leki a w ostateczności podwyższona śmiertelność. Co gorsza nie dotyczy to jedynie ich samych, lecz i pozostałej społeczności, również i tej, która postępuje w sposób odpowiedzialny. Warto postawić sobie w tym miejscu jedno uzasadnione, choć przyznam – nieco prowokacyjne pytanie: mając do wyboru po jednej stronie dodatkowe środki finansowe wynikającące z „zaoszczędzenia” kilkanastu kilogramów opału rocznie tytułem spalania śmieci, a załóżmy na to 1 rok dłuższego życia dla siebie, żony, dziecka, matki, ojca, wnuka, itd. po drugiej stronie – cobyś wybrał ?  Idąc tym rozważaniem krok dalej możnaby zapytać : ile ton węgla oddałbyś w zamian za kilka lat zdrowszego i dłuższego życia dla siebie i swojej rodziny ?

Nie ma jednak sytuacji bez wyjścia. Spróbujmy wszyscy razem zaangażować się w przemyślany sposób w ochronę naszego środowiska. Postępujmy wszyscy przykładnie: segregujmy śmieci lub w ogóle ich unikajmy (co niektóre samorządy rozpoznawszy problem ekologiczny już teraz zakazują używania jednorazowych torebek foliowych). Zwracajmy uwagę na niepoprawne zachowania współmieszkańców oraz edukujmy własne dzieci.  

Jeśli chodzi o służby publiczne – proponuję zaangażować funkcjonarjuszy straży miejskiej oraz  kominiarzy do kontroli osiedlowych domków jednorodzinnych  pod pryzmatem dymiących kominów. Ich zadaniem powinno być niedopuszczenie do eksploatacji niesprawnych, przestarzałych kotłów. Ponadto należy poświęcić szczególną uwagę na segregację śmieci. Posesje przy których w okresie zimowym z reguły nie wystawia się „plastików” a w kubłach wywozi się co najwyżej popiół i szkło, należą z pewnością do grupy potencjalnych trucicieli. Właściciele „brudnych domów” powinni być surowo karani za zatruwanie środowiska stosowną grzywną pieniężną. Ze zgromadzonych środków oraz angażując dostępne na cele ekologiczne fundusze pomocy unijnej Urząd Miejski mógłby dofinasowywać zainteresowanym podmiotom jeśli nie na przykład  przyłącz do ciepłokotłowni gazowej, to już napewno zakup nowoczesnego, ekologicznego kotła na tzw. ekogroszek, który nie dość że spala czysto i oszczędnie, ale przy całej swojej konstrukcji nie nadaje się do utylizowania odpadów plastikowych oraz innych śmieci.  

Nieprawdą a jedynie mitem jest powszechny pogląd, że korzystanie z nowoczesnych źrodeł ciepła jest  kosztowną metodą ogrzewania domostw. Nie dojść, że ekogroszek jest jednym z najtańszych dostępnych paliw na rynku, to nowoczesne kotły spalają  jego mniej niż kotły tradycyjne – bo spalają doszczętnie. Inną zaletą takiego kotła jest duży komfort. Wystarczy aby zasobnik napełnić ekogroszkiem co 2-3 dni, a podajnik ślimakowy automatyczynie przekazuje węgiel do paleniska retortowego. Charakterystyczną cechą takich kotłów jest bowiem małe, ale bardzo sprawne, automatyczne palenisko bezrusztowe, które spala dokładnie taką porcję węgla, jaka jest potrzebna do otrzymania nastawionej przez użytkownika temperatury na sterowniku elektronicznym. Spalanie w tym kotle jest praktycznie bezdymne, a sprawność tych kotłów przekracza 82 % , tym samym jest zbliżona do kotłów gazowych. Spalanie może odbywać się w sposób ciągły ( w całym sezonie grzewczym ), a oszczędność węgla wynosi nawet 40 % w stosunku do zwykłych kotłów. Emisja pyłów i szkodliwych składników spalin jest kilkakrotnie mniejsza w stosunku do dopuszczalnej. Przy całkowitym braku wad, bezspornymi zaletami takiego kotła są zatem: tańsze paliwo, oszczędności w wyniku mniejszego zużycia węgla, wygoda w obsłudze poprzez całodobową automatykę, czyste spaliny, mniej zanieczyszczeń w mieszkaniu, mniej popiołu, a co za tym idzie czyste, świeże powietrze w mieście. 

W związku z tym zachęcam Komisję Ochrony Środowiska do uruchomienia w Oleśnie szeroko zakrojonej akcji wymiany starych pieców węglowych na nowoczesne kotły opalane ekogroszkiem lub na inne paliwa ekologiczne. Warto w tym celu skorzystać z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Opolskiego na lata 2007-2013, który rezerwując środki Unii Europejskiej powołał w jego ramach specjalną oś priorytetową  pt. „Ochrona powietrza i odnawialne źródła energii”. Fundusze te dostępne będą począwszy od stycznia 2009 roku. Jeśli z fundszu nie skorzysta Olesno, to skorzystają z pewnością inne miasta lub pieniądze po prostu przepadną. Warto więc w dobrze zorganizowany spósób sięgnąć po dostępne środki, tym bardziej że chodzi tu o bezzwrotne dotacje a nie kredyty.  

Innymi celami takich dotacji mogą być: termomodernizacja budynków, instalacja kolektorów słonecznych oraz budowa centralnych ciepłokotłowni gazowych (warto wymienić tutaj bardzo dobry przykłąd takiej kotłowni na oleskim osiedlu mieszkaniowym Świercze). Beneficjentami takiego funduszu mogliby pośrednio zostać również lokalne firmy zajmujące się usługami w dziedzinie szeroko pojętej termomodernizacji.  

Taka polityka proekologiczna skutecznie zniechęcałaby trucicieli, motywując jednocześnie wszystkich mieszkańców zainteresowanych ochroną środowiska, o pozytywach przykładnego image miasta Olesno już nie wspominając. 

Jeśli do tego zostałaby zorganizowana szeroka kampania proekologiczna np.w formie ulotek, informacji w internecie ale i rownież jakże istotnej edukacji w szkołach, to na efekt czystego miasta nie trzeba będzie czekać długo. Nie byłoby lepszej formy edukacji ekologicznej jak zorganizowanie dzieciakom przykładowo w „dniu wagarowicza” corocznej akcji zbiórki śmieci w skąd innąd bardzo zanieczyszczonych lasach oleskich. Dziecko, które wraz z rówieśnikami raz posprząta las, nigdy już w dorosłym życiu nie wpadnie na pomysł jego zaśmiecania.  

Jestem przekonany, iż z odpowiednim podejściem do wyzwań ekologicznych  Olesno ze swoimi licznymi lasami i doliną Stobrawy mogłoby zostać prawdziwą  „zieloną perłą” na Górnym Śląsku przyciągającą nie tylko przybyszy z Zachodu odwiedzających swoje rodziny, ale i turystów chcących zaczerpnąć świeżego, czystego powietrza, którego w Oleśnie obecnie jest niestety tyle co na lekarstwo. Na świecie jest wiele zamożnych krajów czerpiących główne dochody z turystyki . Skoro przemysł tak czy owak omija nasze miasto szerokim łukiem, dlaczego Olesno nie mogłoby postawić po prostu na ekologię i turystykę ? 

Szanowna oleska Komisjo Gospodarki, Infrastruktury i Ochrony Środowiska, drodzy Oleśnianie, jak zapatrywujecie się Państwo na opisany problem i proponowane przeze mnie rozwiązania? Zachęcam wszystkich do debaty na ten jakże istotny temat. Życząc odwagi i determinacji w obliczu wielkiego ekologicznego wyzwania, pozdrawiam serdecznie ! 

Andrzej Domin

Kolonia / Niemcy

email: termowizjoner@interia.pl

Posted in Ciekawostki.