Eksperci nauczają na Śląsku i o Śląsku

W ostatnich dniach mieliśmy znów w województwie opolskim prawdziwy wysyp różnej maści autorytetów i ekspertów od Sląska.

Pierwszym z nich był nasz, rodzimy samorodek – Jerzy Czerwiński, który przy okazji prób upamiętnienia ofiar Górnośląskiej Tragedii 1945 roku po raz kolejny dał świadectwo swej niezdrowej fascynacji Armią Czerwoną i jej dokonaniami.
Z chaosu formułowanych przez niego tez dało się wyczytać, że oto mordy, gwałty i grabieże są słuszną karą za nieprawidłowe wyniki wyborów w demokracji. Nie wiemy czy tę światłą myśl p. radny rozciąga także na wyniki wyborów w Polsce, ale sądząc po wynikach jakie w tych wyborach osiąga wręcz obawiamy się o to dopytywać.

Kolejni eksperci to eksperci cięższej wagi…

Oto bowiem na opolską "prowincję" przyjechały autorytety rodem ze stolyc: obecnej warszawskiej i minionej krakowskiej.

Brzmi to cokolwiek pompatycznie a tak naprawdę chodzi o to, że Patryk Jaki zaprosił nowych kolegów by pokazać ich starym kolegom – nie we wszystkim przecież można wylansować się na Facebooku.
Przybyły więc tuzy nowego ugrupowania posła Jakiego: Zbigniew Ziobro i Ludwik Dorn.I może nie było by w tym nic zdrożnego, gdyby poprzestali na konsumpcji kołocza śląskiego i nie zaczęli "nauczać" nas, prowincjuszy.

A światli panowie, wiele mądrości przywieźli ze sobą w głowach. I tak p. Ziobro, właściwie chyba jako świeży ojciec Ziobro nauczał, że to rodzina jest najważniejsza i najlepiej żeby Polska była rodziną rodzin. W sumie to ładnie z tego wybrnął, bo nie padło hasło o Lidze Polskich Rodzin, ani Polsce co jest Najważniejsza, a jednak mile połechtał i wyraźnie przypodobał się elektoratowi tych ugrupowań.

Później p. Dorn objaśniał, że to Sląsk jest najważniejszy, bo Sląsk to to samo co Polska. I odwrotnie. I demaskował – niczym prezes Jarosław – spiski które mają miejsce. Oj trudno wyzwolić się z trzecio-bliźniaczej więzi, powinowactwa idei i myśli.

Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że przynajmniej poznali i uznali wyższość kołocza śląskiego nad mulami. Mamy również nadzieję, że poseł Jaki uświadomi swoich idoli, że analfabetyzm na Sląsku zniknął już wieki temu i nakłoni ich do wydania drukiem dzieł zebranych, tak by każda śląska matka mogła czytać je dzieciom do snu. Wszak cała Polska czyta dzieciom, a Sląsk to to samo co Polska więc też byśmy chętnie jakieś dobre bajki dzieciom poczytali.

Posted in Wydarzenia.