Autonomia jest koniecznością dał do zrozumienia Tusk

Właśnie dobiegła końca gospodarska wizyta(cja) Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska w naszym województwie. Oczywiście było to wydarzenie czysto PR'owe i miało pomóc lokalnie panującej Platformie podbudować swój upadający wizerunek.

Obtrąbiono więc wszem i wobec, że oto zatroskany marszałek przekazuje na ręce premiera projekt Specjalnej Strefy Demograficznej jako efekt trudu i pracy Zarządu Województwa. Zgodnie ze scenariuszem i najlepszą praktyką autokreacji premier z zatroskaniem pokiwał głową, wyraził zrozumienie, ubolewanie i poparcie.

A ponieważ od kogo jak od kogo, ale od premiera oczekuje się więcej, więc i tych oczekiwań nie zawiódł i przystąpił do nauczania nas maluczkich z prowincji.
Mieliśmy więc niepowtarzalną okazję dowiedzieć się, że nie ma związku między pieniędzmi wydawanymi na pomoc rodzinie a dzietnością, że niełatwo namówić premiera do wydatków (choć tu wyraźnie odczuliśmy ducha Jacka Ministra Rostowskiego), że premiera martwi emigracja i że ta emigracja ma obecnie charakter łączenia rodzin.

Dane nam więc było zaczerpnąć z takiej krynicy mądrości – więcej nawet! – pozostawiono nam możliwość samodzielnego wyciągnięcia wniosków z tego nauczania. Może warto takie wnioski wyciągnąć wspólnie by nie zostawiać samego marszałka Sebesty na pastwę tak wielkiego wyzwania?

Ze słów premiera Tuska wynika wprost, że nie wierzy on w sukces projektu SSD. Owszem daje lokalnej PO zielone światło na realizację, ale o pieniądzach z centrali możemy zapomnieć.
Faktem jest, że środki przekazywane przez organy państwa na pomoc rodzinie nie zawsze wpływają na wzrost dzietności, natomiast takie stwierdzenie odwraca uwagę od prawdziwych przyczyn bieżącego stanu rzeczy. A tu sprawa jest jasna mimo, że nikt o tym głośno nie mówi:

Każda złotówka zabrana (zrabowana!) rodzinie w formie różnego rodzaju obciążęń podatkowych (PIT, VAT itd.) przyczynia się do spadku dzietności.

Próby zwrócenia części pieniędzy w postaci tzw. "wsparcia rodziny" nie są w stanie zrekompensować spustoszenia jakie poczyniła wprzódy polityka fiskalna!

Obserwowana więc obecnie emigracja łączenia rodzin jest objawem tej choroby! Panie premierze – martwić się trzeba o przyczyny a nie o objawy!

Konkluzja jesiennej wizyty Donalda Tuska jest więc jasna – nie oczekujcie od rządu jakiegokolwiek wsparcia – radźcie sobie sami!

W takiej sytuacji jedynym sensownym planem na uratowanie gospodarcze i demograficzne Górnego Śląska jest więc AUTONOMIA – w tym autonomia gospodarcza i podatkowa!

W roku 2008 Ruch Autonomii Śląska wystąpił do Ministerstwa Finansów z zapytaniem o wysokość pobranych podatków z naszego regionu. Otrzymaliśmy dane z roku 2006 z których wynikało, że mieszkańcy województw śląskiego i opolskiego odprowadzili do budżetu ponad 25% całości podatku PIT!

Oferujemy więc marszałkowi Sebeście – zupełnie za darmo – skuteczny plan na strefę demograficzną:

- zdobywamy autonomię regionalną,
- ustalamy stawki podatkowe PIT, CIT, VAT na poziomie 15%,
- nasze podatki pobierane lokalnie tu pozostają, a do "centrali" odprowadzamy jedynie ustaloną ich część na zadania centralne,
- obserwujemy z radością efekty tych decyzji.

Jakie to będą efekty? Ot choćby takie:

- zanik szarej strefy,
- wzrost konkurencyjności gospodarczej regionu i samorzutne(!) powstawanie nowych miejsc pracy,
- wzrost wpływów do regionalnego budżetu,
- emigracja powrotna oraz imigracja z innych regionów Polski gdzie władze nie zdecydowały się jeszcze na tak śmiałe kroki,
- wzrost poziomu życia w regionie,
- wzrost dzietności.

Panie marszałku! Skoro wydaje Pan już tak wielkie kwoty na mądre ekspertyzy ekspertów, to prosimy by w ramach tych prac wypowiedzieli się oni także na temat proponowanego przez nas planu.
Z góry lojalnie uprzedzamy, że ma on jeden dość poważny feler: większość efektów powstaje samorzutnie więc nie można powoływać do życia kolejnych departamentów, komórek czy zespołów do wdrażania, nadzory, współpracy, itp. Stąd niewielka będzie ilość miejsc do obsadzenia dla zaufanych czy zasłużonych.

Posted in Polityka.