Opolskie koleje losu

Wielka rozpacz i darcie szat towarzyszyło ostatniemu posiedzeniu, a może raczej starciu opolskiego Sejmiku Wojewódzkiego. Tym razem powodem była wyprzedaż rodzinnych sreber czyli oddanie opolskich (a właściwie kędzierzyńskich i strzeleckich) pasażerów we rzekomo wrogie wagony Kolei Śląskich.

Opozycja jak zwykle tak samo czujna jak niekonstruktywna lamentowała o skandalu, o zdradzie, o likwidacji. Pojawiła się też już wyświechtana "ukryta opcja", tym razem…górnośląska. Tradycyjnie już próbowano użyć Ruchu Autonomii Śląska jako straszaka by odwrócić uwagę od swoich win i zaniedbań.

Koalicja rządząca ustami marszałka Sebesty orzekła zaś, że wszystko jest pod kontrolą, nad wszystkim panujemy i wszystkim się toto opłaci. I że o likwidacji województwa zadecyduje koalicja a nie Ruch Autonomii Śląska.

Ciekawe… A może nie koalicja a demografia i gospodarka?

 Jednocześnie dowiedzieliśmy się, że wpuszczenie śląskiego przewoźnika to wielka ulga dla budżetu województwa, które co prawda ma udziały w Przewozach Regionalnych, ale są one głównie po to, żeby do tych kolei dopłacać a nie o czymkolwiek decydować. A skoro nie można decydować to decyzje są podejmowana za nas.

I takie decyzje kolejowe są podejmowane nie tylko na wschodzie województwa, bo na zachodzie województwo dolnośląskie animuje uruchamianie nowych linii kolejowych do Nysy, Grodkowa czy Brzegu.

 Czyli istotne decyzje o transporcie publicznym na terenie województwa opolskiego są podejmowane poza jego granicami. Bardzo to ciekawe, szczególnie jeśli przypomnimy sobie, że jeszcze 2, 3 miesiące temu tak koalicja jak i opozycja twierdziła, że województwo opolskie jest w dobrej kondycji, da sobie radę samo i nie ma mowy o likwidacji.

 Mowy może nie ma, ale jak pokazuje rzeczywistość sam proces likwidacji (a może rozkładu?) powolutku się toczy. Językiem koalicjanta można powiedzieć: "langsam aber sicher".

Ruch Autonomii Śląska po raz kolejny wzywa do opamiętania, wzywa do zrobienia prawdziwego rachunku "plusów dodatnich i plusów ujemnych". Wzywamy do zbudowania realnej strategii zmian póki jeszcze jest w województwie coś wartościowego, co mogło by stanowić przetargowy atut w zachowaniu stołeczności Opola w większym organizmie administracyjnym.

 Ale opolscy politycy dalej zaklinają rzeczywistość, odsądzają RAŚ od czci i wiary. I wydaje się, że doskonale się bawią.

Ciekawe czy mają już upatrzone jakieś szalupy czy jednak mają zamiar grać do końca jak orkiestra na Titaniku?

Marek Czaja, przewodniczący Regionu Opolskiego RAŚ 

Posted in Działalność.