Krótki żywot Specjalnej Strefy Demograficznej „Arka”

Z ogromnym hukiem pękł balon z napisem „Specjalna Strefa Demograficzna” (nazwa robocza: „Arka”). Koszt dmuchania warszawskim luftem to 2,2 mln naszych podatków.
Śledząc chronologicznie nagłówki gazet, rozpoczęło się od „Spodobała się”, potem było „Polska nam zazdrości”, nieskromne „Rząd da pieniądze na Strefę. Dostaniemy 30 mln albo więcej”, a teraz „Pobożne życzenia ekspertów”.

Niezrozumiałe jest to rozczarowanie, gdy projekty jeszcze nie wystartowały, a w zanadrzu tyle magicznych narzędzi do manipulacji marzeniami i pieniędzmi z podatków. Przedstawienie jeszcze trwa, trochę grosza jest do przejedzenia. Bawicie się Panowie, drogo się bawicie!

Depopulacja to nie tylko opolski przypadek, dotyczy też pozostałej części Górnego Śląska ale i innych regionów. Przy braku miejsc pracy w restrukturyzowanym przemyśle oraz małej dynamiki rozwoju usług, narasta emigracja zarobkowa. Dzieci rodzą się nie w Polsce a w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii, Skandynawii. Czy kiedykolwiek wrócą do kraju ojców? Raczej nie. Może na ostatnia drogę życia.

Opolskie może być kwitnące, ale nikogo one nie nakarmi. Widać to podczas kolejnych wyborów, gdzie drastycznie spada frekwencja. Strefa miała być „Arką”, na której opolskie elity przepłynąć mogły kolejną burzę. Niestety brakuje funduszy na budowę programu. Czy na projekty związane ze Strefą jest wkład własny, którego wymaga finansowanie ze środków unijnych. Może będziemy mogli kupić obligacje czy inne cegiełki? Jak już będzie finansowanie, to ile czasu zajmą niezbędne zmiany legislacyjne w niezliczonej ilości ustaw i rozporządzeń? Kto ogarnie takie projekty i jakie będą ich koszty administrowania w porównaniu do korzyści dla obywateli?

Czy doczekamy się jakiś konkretnych cyfr, oprócz wspomnianej na początku 2,2 mln? Ile dostanie rodzina na miesięczną opiekę nad seniorem, tak aby zapewnić mu godne warunki jesieni życia? Młoda matka będzie mogła utrzymać opiekunkę do dziecka z pensji swojej i męża? Absolwent dostanie bon na własna firmę i abolicję w opłatach? Osoba po 50-tym roku życia będzie miała dofinansowaną pomoc pozostaniu na rynku pracy?

Niestety aby zrealizować ambitne pomysły i wykorzystać narzędzia, trzeba wydolnego systemu prawnego, z ograniczoną biurokracją i dużą dozą zaufania do obywatela. Trzeba głębszych zmian i powiększenia samorządności w regionach. Centralne zarządzanie finansami samorządów prowadzi do katastrofy budżetowej. Brakło już na „Janosikowe”, biedne regiony będą musiały się coraz bardziej zapożyczać u swoich obywateli, którzy jeszcze będą na tyle cierpliwi, żeby nie emigrować. Ile lat tak można jeszcze pociągnąć? Co zrobić najpierw: ograniczać dostęp do świadczeń, zlikwidować przywileje emerytalne, darmową opiekę zdrowotną?

Budujmy sprawnie zarządzane regiony, samorządnie gospodarujące swoimi finansami a nie żyjące w nadziei na mannę z centrali. Może zamiast wiecznej targowicy na Wiejskiej, warto sprawy samorządu rozstrzygać w wiążących, bez względu na frekwencję, referendach: sołeckich, gminnych czy powiatowych, w zależności od wagi sprawy. Po co utrzymywać posłów, którzy wysługują się w pierwszej kolejności szefowi swojej partii a nie obywatelowi, który na nich głosuje. Gorzka lekcja demokracji nie musi wiecznie trwać, trzeba się rozwijać i szukać rozwiązań funkcjonujących w innych państwach: USA czy Szwajcarii. Jesteśmy przecież narodem kreatywnym, który radzi sobie z każdy ograniczeniem, a skutecznie dajemy się karmić ciągłymi sondażami poparcia dla partii, budowanych na opinii 1000 losowych osób. Po co więc Specjalne Strefy Marzeń? Po co nam, obywatelom taka arka?

Posted in Polityka.