Wojna o krupniok, czyli ile Śląska w Śląsku?

Wojciech Glensk

Wojciech Glensk

Czasami rozmawiając z ludźmi, głęboko zaczynam wątpić w swoje zdrowie psychiczne. Czuję się jak oszołom, wariat w szpitalnej koszuli, który wykorzystał nieuwagę personelu szpitala, i czmychnął przez jedne z tych drzwi, które klamki nie posiadają.  Moje odczucia są głęboko uzasadnione bowiem gdy mówię, że mieszkam na Śląsku widzę nie rzadko u drugiej osoby zdziwienie lub oburzenie na herezje jakie głoszę.

Zadaję sobie więc pytanie. Czy mieszkam w Kaliszu, Szczecinie, eee…Sosnowcu? Nie. Mieszkam 10 km od Opola!   Jak to się stało, że w świadomości mieszkańców tych historycznie śląskich ziem udało się zaszczepić bakterię siejącą takie spustoszenie? Osoby mówiące, że jadą z Opola na Śląsk informuje że jesteśmy przecież na Śląsku. W tym momencie dostaje nie rzadko kontrę, że przecież mieszkamy na Opolszczyźnie a nie na jakimś głupim Śląsku.

Zaczynam się wtedy poważnie zastanawiać, czemu na Opolszczyźnie  mówi się po Śląsku skoro to nie Śląsk. Dziwna to kraina ta Opolszczyzna, wkomponowana z gracją otyłej baletnicy między Górny a Dolny Śląsk. To wręcz obleśny dziwny stwór, który poprzewracał ludziom w głowach i wytworzył wiele stereotypów o samych mieszkańcach województwa Opolskiego. Spotkałem się z przypadkiem, że mieszkaniec Opolszczyzny szukając miejscowości Kamień Śląski i Zalesie Śląskie szukał ich z racji nazwy na mapie w województwie śląskim. Komu to zawdzięczamy? Systemowi edukacji, politykom, mediom? Może też sami  jesteśmy winni po części. Wydawać się by mogło, że po latach niesprzyjającego klimatu po 1990 roku przyjdzie odwilż i nastąpi renesans w integrowaniu mieszkańców Górnego Śląska.

Niestety w 1998 w przeddzień reformy administracyjnej skłócono Ślązaków między sobą. Popularne hasło Brońmy Swego Opolskiego zjednoczyło mieszkańców woj. opolskiego przeciwko wrogowi z Katowic. Opolskie elity polityczne  zastraszyły ludzi, że ich tożsamość zostanie rozwodniona, że tamta śląska tożsamość i kultura jest całkiem inna od naszej opolskiej,  a  wyrabiając paszport w Katowicach podtrujemy się szokująco wysokim stężeniem pyłu zawieszonego. Negatywne emocje wobec Katowic, były tak skutecznie podsycane, że skandowane hasła: „My som z gminy Chrząstowice, momy w d**** Katowice” nie należały do najostrzejszych. Wykreowano wtedy skutecznie tak negatywny wizerunek Katowic, że pokutuje on po dzień dzisiejszy. Na nazwę RAŚ, wielu w woj. opolskim emocjonalnie reaguje słowami: „to ci co chcą nas do Katowic przyłączyć”, z takim przejęciem jak by groziły nam szkody górnicze, a za oknem miały pojawić się kominy hut. Mieszkam w województwie Opolskim, a za oknem co rano wita mnie widok na hałdę i kominy zakładów wapienniczych. Na prawdę,  jest się czym przejmować…

Bezrefleksyjne myślenie i działania poszły tak daleko, że dokonał się zamach na kołocz śląski. Bez porozumienia z producentami kołocza z województwa śląskiego,  Konsorcjum Producentów Kołocza Śląskiego zarejestrowało po cichu  Kołocz jako opolski tradycyjny produkt regionalny zastrzegając jego recepturę i nazwę. Na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy i spór jakoś udało się rozwiązać. Po raz kolejny zdrowy rozsądek zawiódł w momencie, gdy pojawił się kolejny obłąkany pomysł przywłaszczenia sobie krupnioka zanim zrobi to konkurencyjne województwo. Zaczęła się kolejna walka o to czyj ten krupniok jest. I znów zapomniano, że kulturowo spójny region jest sztucznie podzielony i należy się ponad te podziały wznieść dla wspólnego dobra.

Zastanawia mnie, ile jeszcze razy nasz śląski wspólny interes będzie cięty skalpelem, a chirurgiem dokonującym nieudolnej operacji będzie granica administracyjna obu województw.

Wojciech Glensk

Posted in Ciekawostki.