2014 – Rok wyborów

W roku 2014 czekają nas podwójne wybory.
Najpierw pod koniec maja odbędą się wybory do Parlamentu UE a jesienią wybory samorządowe.

Region Opolski Ruchu Autonomii Śląska już rozpoczął przygotowania do tych ważnych wydarzeń.
O ile start w wyborach samorządowych jest dla nas oczywistością, to sprawa startu w wyborach do Parlamentu UE była zdecydowanie na drugim planie.

Ostatnio jednak otrzymaliśmy dwie ciekawe i warte rozważenia propozycje wystawienia naszych kandydatów na listach innych ugrupowań. Niewątpliwie otwiera to nowe, interesujące perspektywy i może spowodować większe zaangażowanie RAŚ także w wybory do unijnego parlamentu.

Dlaczego nie wracają? Polscy (e)migranci w UE

Dr hab Tomasz Kamusella
University of St Andrews
Szkocja, Wielka Brytania

Od roku 2005 prawie stale prowadzę badania na uczelniach w krajach ‘starej Unii.’ W latach 2007-2010, kiedy dał znać o sobie ogólnoświatowy kryzys finansowy pracowałem na Trinity College w Dublinie. Kryzys ten szczególnie dotknął Irlandię, gdzie nałożono na obywateli nowe podatki, które zostały ukryte pod nazwą pension levy oraz income levy. Posunięcie to, z dnia na dzień obcięło moje miesięczne dochody o €500, czyli jedną piątą. Wtedy, na poziomie wskaźników makroekonomicznych, Polska wyszła obronną ręką z kryzysu. Irlandzcy koledzy pytali mnie czy z powodu zapaści gospodarczej ich kraju wyjadą z Irlandii Polacy, których w większości polubili oraz szanują za solidność i pracowitość.

Nie wiedziałem co odpowiedzieć, ale sam również nie wracałem do Polski, bo tam na żadnej uczelni nie było (i wciąż nie ma szansy) na podobną zapłatę i warunki badawcze bez konieczności dorabiania na kilku etatach. Z kolei obserwowałem, że fala (i)migrantów (w ramach UE, chyba lepiej mówić o migracji, niźli emigracji i imigracji) choć się zmniejszyła, to jednak nie ustawała. Podobne zjawisko obserwuję obecnie w Szkocji, gdzie zadomowiłem się z całą rodziną już na stałe. Z czasem, w samolotach (już teraz nie tak) tanich linii lotniczych – które początkowo przypominały autobusy wypakowane robotnikami udającymi się na prace sezonowe – przybyło małżeństw z dwójką i trójką dzieci, co standardem na ‘Wyspach.’ Latają w odwiedziny do krewnych w Polsce.

Nie wracają. Cała nowa generacja Polaków zostanie Polako-Brytyjczykami, Polako-Irlandczykami, Polako-Szkotami, Polako-Szwedami itd. A dziura demograficzna będzie rosła, jako że Polska wciąż nie wypracowała żadnej polityki imigracyjnej, która umożliwiłaby jej załatanie.

Ale czemu ‘wyjechani’ Polacy nie wracają? Moja żona, z zawodu lekarz, tak ostatnio podsumowała to zjawisko: ‘Szkocja to macocha, ale lepsza od rodzonej matki [czyli Polski].’ Inni mówią, że jeśli polski sukces gospodarczy wyglądałby tak jak irlandzki lub brytyjski kryzys gospodarczy, to nie zastanawialiby się nad powrotem. Ale czy w dzisiejszej Polsce byłoby stać młode małżeństwo (lub partnerów, co na ‘Wyspach’ tym samym z prawnego punktu widzenia) na utrzymanie z dwóch pensji (na przykład, kierowcy autobusu i kasjerki w Tesco) mieszkania i trojga dzieci oraz zapewnienie całej rodzinie corocznych dwutygodniowych wakacji we Włoszech lub w Hiszpanii?

Tak, to pytanie retoryczne. Dlatego Polacy, którzy wyjechali po wejściu Polski do UE w 2004 roku nie wracają i wracać nie będą.

Wyjaśnienie tego zjawiska jest dość proste. W Polsce istnieje prawne pojęcie ‘płacy minimalnej’ gwarantującej biologiczne przetrwanie. W Wielkiej Brytanii to minimum wage. Ale na ‘Wyspach’ występuje jeszcze jedno pojęcie – bardziej polityczne niż prawne (bowiem nie usankcjonowane ustawą) – które nie funkcjonuje w Polsce w dyskursie intelektualno-zatrudnieniowym – a mianowicie living wage. Zastanawiam się czy w polskojęzycznej Wikipedii nie majstrował ktoś z polskiego Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, bowiem na odpowiednik hasła ‘Living Wage’ z anglojęzycznej Wikipedii namaszczono hasło o tytule ‘Minimum egzystencji.’ Ale living wage to zupełnie coś innego, co w polskim przekładzie raczej winno brzmieć jako ‘godziwa zapłata.’

Otóż ta ‘wyspowa’ godziwa zapłata (living wage) zapewnia zatrudnionej osobie utrzymanie siebie i dzieci (w liczbie co najmniej do trzech) oraz (na przykład, chwilowo bezrobotnego) partnera na godnym poziomie życia. W skład koszyka tegoż godnego poziomu bytowania wchodzi mieszkanie, pożywienie, ubrania, usługi zdrowotne, koszty transportu oraz ‘rozrywka,’ czyli ogólnie pojęta kultura, książki, prasa, dostęp do internetu, kino, wyjścia do pubu i na obiad w restauracji, potańcówki i – co ważne – coroczne dwutygodniowe wakacje w ciepłym miejscu (czytaj: za granicą, bo na ‘Wyspach’ nie maż ci tropików). Zapewnienie lokum dla rodziny wedle standardów powyżej wspomnianego koszyka równa się takiemu dochodowi, z którego można swobodnie opłacić wynajem mieszkania bądź domu, lub obsłużyć kredyt hipoteczny na jego zakup. Z tym, że każde dziecko powinno mieć w nim własny pokój.

Przy takiej konstrukcji relacji płacy do pracy, mobilność przestrzenna jest zjawiskiem powszechnym na Wyspach i – patrząc szerzej – w obrębie świata anglojęzycznego (od Australii i Hong Kongu, przez roponośne szejkaty i RPA po USA i Kanadę). Odmiennie rzecz ma się w Polsce, gdzie mobilność tego typu na powszechną skalę ostatni raz występowała – co ironiczne – za komunizmu nakazowo-rozdzielniczego, mniej więcej od lat pięćdziesiątych po siedemdziesiąte ubiegłego wieku. Teraz, jak ktoś mieszka w Krasnymstawie i stracił pracę, a ma szansę na zatrudnienie w zawodzie na drugim końcu Polski, powiedzmy we Wrocławiu, to płaca, na którą może tam liczyć na pewno nie pozwoli mu przenieść się do tego miasta wraz z rodziną oraz zupełnie nie wystarczy na wynajem lub zakup mieszkania. W Polsce nie ma teraz mobilności przestrzennej tego typu. Lecz szansa na taką mobilność pojawiła się wewnątrz poszerzonej UE, na terenie niektórych (głównie) starych państw członkowskich (ale także na Cypr lub Maltę). Dlatego młodzi, wykształceni i ambitni bez pracy i widoków na przyszłość w Polsce nie wyjeżdżają z Suchej Beskidzkiej, Głubczyc lub Szczecinka do Warszawy czy Gdańska, ale za to do Edynburga, Dublinu, Birmingham i Londynu, a także Oslo, Rejkiaviku, Sztokholmu, Amsterdamu i Berlina.

Oczywiście, w Wielkiej Brytanii nie jest idealnie. Dramatem jest to, że wedle statystyk za rok 2013 jedna piąta miejsc pracy nie zapewnia godziwej zapłaty. Ale jednak cztery piąte, tj. 80%, dostarcza takiej płacy i związanego z nią ‘normalnego standardu życia.’ Dodatkowo, aby dopomóc rodzinom, kiedy poziom godziwego dochodu na osobę w rodzinie spadnie poniżej minimum w związku z narodzinami dziecka lub utratą pracy przez małżonka, państwo dopłaca rodzinie do czynszu, albo zapewnia socjalne mieszkania i całe domy (gwarantowane przez gminę dla wszystkich potrzebujących, i to w ciągu paru tygodni lub co najwyżej miesiąca), z możliwością wykupu na własność w przyszłości. I co może dziwić, w Szkocji nie płaci się też za lekarstwa wypisane przez lekarza. W pewnym sensie ideały socjalizmu, czyli godnego życia dla pracowników i ich rodzin, zrealizowano na kapitalistycznych ‘Wyspach.’

W Polsce godziwą płacę otrzymuje parę procent top-menadżerów oraz najwyżsi rangą urzędnicy państwowi, czyli zaledwie kilka procent obywateli. Gross mieszkańców Polski, czyli ponad 95% pracuje za wypłatę o wiele poniżej godziwej płacy. Dlatego aby się utrzymać musi podejmować kilka etatów, albo po pracy (lub na bezrobotnym) wykonywać zlecenia na czarno.

Pamiętając o powyższym nie powinno dziwić, że Polacy nie wracają z (e)migracji. Co więcej Niemcy, Ślązacy, Żydzi i inni zmuszeni do zrzeczenia się obywatelstwa oraz wyjazdu z Polski w okresie komunizmu obecnie starają się – z coraz lepszym skutkiem – o odzyskanie polskiego obywatelstwa. Ale również nie wracają do Polski. Polski paszport to paszport UE, który daje pełny i bezproblemowy dostęp do atrakcyjnych rynków pracy i spokojnego życia na ‘Wyspach,’ w Skandynawii, lub Szwajcarii. Gdyby ktoś chciał, to do Krakowa będzie go stać przyjechać z sentymentalną wizytą ‘piękną majową porą.’

Wydaje się, że mierzenie sukcesu gospodarczego li tylko wskaźnikami makroekonomicznymi jest tak samo błędne jak – za okresu komunizmu – było mierzenie go wzrostem wydajności przemysłu ciężkiego w produkcji stali i czołgów. Wtedy nazywano to zjawisko ‘propagandą sukcesu’ i domagano się ‘socjalizmu z ludzką twarzą.’ I tak jak okazało się po roku 1989, że gospodarka aby istnieć i rozwijać się musi produkować dla ludzi ze ścisłym uwzględnieniem ich potrzeb i oczekiwań, teraz coraz wyraźniej widać, iż gospodarka nie może być prowadzona jedynie w imię dobrych wskaźników makroekonomicznych, czyli dla samej siebie. To taka ekonomiczna sztuka dla sztuki.

Żeby zatrzymać młodych i ambitnych w Polsce trzeba ‘kapitalizmu z ludzką twarzą,’ a na początek zapewnienia godziwej płacy. Gdyby udało się takowy kapitalizm zaprowadzić już teraz, to dla ‘wyjechanych’ i tak będzie to o wiele za późno, zwłaszcza jak już założyli rodziny na Wyspach, posłali tam dzieci do szkół i zakupili domy i mieszkania. Lecz taki model gospodarki – tak jak to się dzieje na Wyspach od XIX stulecia – ściągnąłby do Polski emigrantów z całego świata.

Śląskie kalendarium – grudzień

Prezentujemy kolejną dawkę ŚLĄSKIEGO KALENDARIUM:

URODZILI SIĘ:
20.XII.1576 – Jan Sarkander (zm. 17.III.1620) duchowny katolicki, święty;
2.XII.1652 – Karolina (zm. 24.XII.1707) księżniczka legnicko-brzeska, ostatni przedstawiciel dynastii Piastów;
15.XII.1732 – Carl Gothard Langhans (zm. 1.X.1808) architekt;
7.XII.1823 – Leopold Kronecker (zm. 29.XII.1891) matematyk, logik;
27.XII.1851 – Jan Ligoń (zm. 17.IX.1917) pisarz i poeta. Syn Juliusza Ligonia. Ojciec Stanisława Ligonia. Pomysłodawca plenerowych wystąpień teatru na Śląsku;
9.XII.1868 – Fritz Haber (zm. 29.I.1934) chemik, laureat Nagrody Nobla w 1918;
11.XII.1882 – Max Born (5.I.1970) matematyk, fizyk. Laureat nagrody Nobla w 1954r;
28.XII.1888 – Thomas Myrtek (zm. 05.IX.1935) artysta rzeźbiarz, przewodniczący Związku Artystów Śląska;
25.XII.1943 – Hanna Schygulla, aktorka filmowa, teatralna i telewizyjna;
6.XII.1945 – Rafał Wojaczek (zm. 10/11.V.1971) poeta;

Continue reading

Radni Mysłowic za Autonomią

Na wniosek radnych Ruchu Autonomii Śląska radni Mysłowic oficjalnie poparli postulat autonomii gospodarczej Śląska podniesiony niedawno przez burmistrza Zdzieszowic Dietera Przewdzinga.

Pomysłodawca akcji – mysłowicki radny RAŚ, Leon Kubica tłumaczy, że z roku na rok widać w samorządzie coraz więcej zadań i coraz mniej pieniędzy. – Nie możemy siedzieć i biernie się temu przyglądać. Trzeba działać! Mam nadzieję, że inne miasta pójdą naszym śladem.

O problemach które dziś samorządowcy obserwują w praktyce Ruch Autonomii Śląska mówi niezmiennie od 20 lat.
Reforma samorządowa zatrzymała się w pół drogi, idea samorządności, idea społeczeństwa obywatelskiego przezywa wyraźny kryzys. Dodatkowo władze centralne i partie ogólnopolskie nie mają pomysłu lub nie chcą czegokolwiek w tej sprawie zrobić.

Nasza odpowiedź jest ciągle ta sama: Autonomia regionalna.

Jesteśmy przekonani, że w miarę upływu czasu to właśnie z samorządów będzie pojawiać się coraz więcej głosów poparcia dla idei autonomii. To samorządowcy są na „pierwszej lini ognia” jeśli chodzi o relacje z „centralą” i to oni najprędzej będą dostrzegać w praktyce szkodliwe efekty dzisiejszych rozwiązań.

Radnym Mysłowic dziękujemy za odważną i jasną deklarację.

Śląskie kalendarium – listopad

Człowiek bez znajomości swojej przeszłości jest jak drzewo bez korzeni” – Zapraszamy do silniejszego zakorzenienia się w śląskie rzeczywistości.

URODZILI SIĘ:
15.XI.1519 – Johann Crato von Crafftheim (zm. 19.X.1585) lekarz, humanista;
13.XI.1680 – Ondraszek, Ondra (właść. Andrzej Szebesta) (zm. 1 .IV.1715) postać autentyczna, legendarny zbójnik beskidzki;
21.XI.1768 – Friedrich Daniel Ernst Schleiermacher (zm. 12.I.1834) protestancki teolog, filozof i pedagog;
8.XI.1781 – Karol Godula (zm. 6.VII.1848) przedsiębiorca, “król cynku”;
15.XI.1862 – Gerhart Hauptmann (zm. 6.VI.1946) dramaturg i powieściopisarz, laureat Nagrody Nobla w 1912 r.;

Continue reading

Annaberg – Msza Św. w intencji mieszkańców Górnego Śląska

W niedzielę, 20 października br., na Górze Św. Anny/Annaberg, została odprawiona Msza. Św. o pomyślność wszystkich mieszkańców Górnego Śląska. Msza ta, połączona z pielgrzymką członków i sympatyków Ruchu Autonomii Śląska, odprawiana jest od 1997 roku w pierwszą niedzielę po dniu patronki Śląska, Św. Jadwigi.
Mszy przewodniczył, głosząc homilię po śląsku, ks. Henryk Lupa, emerytowany werbista z Bytomia. Po raz pierwszy na Górze Św. Anny zaśpiewano także psalm po Śląsku*.
W trakcie ofiarowania koło Radzionków przekazało klasztorowi wykonaną z węgla figurkę Św. Jadwigi Śląskiej.

Po filmie w Galerii Anna został wyświetlony Film Michaela Majerskiego, „Oberschlesien – Tu gdzie się spotkaliśmy”.

Dziękujemy wszystkim i zapraszamy za rok.

*Psalm zaspiewany podczas Mszy:
Wznosza moje oczy na wiyrch:*
skond moł prziś dlo mie pomoc?
Pomoc moja od Pana,*
keri stworzoł niebo i ziymia.

On nie pozwoli, by se potknyła twoja noga,*
ani se nie zdrzymnie Tyn, keri cie wachuje.
Nie zdrzymnie se ani nie uśnie*
Tyn, keri czuwoł nad Izraelym.

Pan ciebie wachuje, *
je ciyniym nad tobom i stoi przi tobie.
Nie porajzi cię słońce we dnie*
ani księżyc po ćmołku.

Pon Boczek cie uchroni od zła wszelkygo,*
ochroni twoja dusza.
Pan bydzie czuwoł jak wylejziesz i jak przidziesz nazołd,*
tera i po wszysky czasy.)

Opolskie zakorkowane – tu stoję!

Wprowadzenie opłat za przejazd autostradą A4 spowodowało wzrost natężenia ruchu na drogach lokalnych. Najlepiej wiedzą o tym mieszkańcy miejscowości wzdłuż DK 94.
Ruch Autonomii Śląska podnosił ten problem niejednokrotnie i nawoływał do chwytania się wszelkich możliwych sposobów by powstrzymać ten idiotyczny pomysł. Między innymi namawialiśmy prezydentów i burmistrzów miast, by pisali petycje o uznanie A4 za lokalną obwodnicę zwolnioną z opłat. Niestety pomysł nie spotkał się z odzewem, czego przyczyną był zapewne fakt, że większość z nich startowała z list PO i bała się przeciwstawić centrali.

Wówczas też pytaliśmy publicznie o zasady funkcjonowania opłat w sytuacjach szczególnych – np. w przypadku powodzi i wytyczenia objazdu A4. Czy w takich przypadkach opłaty będą zniesione czy pozostaną w mocy? Brutalnej odpowiedzi udzieliła sama rzeczywistość:

Oto bowiem trwają prace remontowe na DW 409 pomiędzy Gogolinem a Strzelcami Opolskimi i droga ta jest całkowicie zamknięta. Oficjalny 71 kilometrowy objazd wytyczono przez… Opole! Jak się okazuje łatwiej to zrobić skazując i tak już zakorkowane Opole na jeszcze większy wzrost ruchu tranzytowego niż zawiesić opłaty między węzłami Gogolin-Olszowa. Sytuacja jest więc kuriozalna. Oczywiście kierowcy zdają sobie sprawę, że wytyczony objazd jest idiotyczny więc… zwiększone natężenie ruchu (także ciężarowego) obserwujemy na lokalnych drogach alternatywnych np. w Kamieniu Śląskim czy w Zdzieszowicach i Leśnicy.

Jak widać opolska rzeczywistość przerasta kabaret i szkoda tylko publiczności nie jest zbyt do śmiechu. PO-zostaje nam więc PO-wstrzymać się w tym miejscu od komentarza – bardziej na miejscu jest raczej minuta ciszy.
Musimy jednak PO-gratulować rządzącej Platformie dobrego samopoczucia i PO-mysłowości w sięganiu do kieszeni obywateli.

By żyło się lepiej. Wszystkim.
Może już wkrótce dowiemy się konkretnie którym wszystkim?

Image

RAŚ Opole na turnieju piłkarskim

Image

 

 

 

 

 

 

Drużyna RAŚ Opole (złożona z zawodników z powiatu krapkowickiego pod opieką Krzysztofa Lorka) zajęła IX miejsce w turniej piłkarskim w Chorzowie w dniu 18 maja 2013 roku.

Po pewnym kafeju

W zeszłym tygodniu spotkałem się ze znajomymi Ślązakami na kafeju u Tomka Kamuselli w Czissowej/Cisowej (dzielnica K-Koźla). Był to ostatni kafej w tym miejscu, bo Tomek sprzedaje dom i wyprowadza się na stałe do Szkocji.

Sprawdzając dzisiaj stronę Radia Opole natknąłem się na informację, że Uniwersytet Opolski spadł na 47 pozycję wśród polskich uczelni wyższych. I ponoć nie jest to źle, bo uczelni w kraju jest ponad 400…

Czy te informacje mają coś wspólnego? Może tak, a może nie. Ale czy nie dziwnym jest, że zaszczuty w woj. opolskim przez polityków naukowiec bez problemu znajduje pracę w uczelniach, które są sklasyfikowane w setce najlepszych uczelni świata (dla nie wtajemniczonych podam, że dr hab. Kamusella po skandalu wokół Glossariusza pracował na Trinity College w Dublinie – najlepszej uczelni w Irlandii, zajmuje 67 miejsce wśród uniwersytetów świata. Obecnie pracuje na University of St. Andrews w Wielkiej Brytanii – 93 miejsce na świecie), a nie znalazło się dla niego miejsce na opolskiej uczelni? Dodam, że na liście 400 najlepszych uczelni świata są tylko dwie polskie uczelnie. Gdzie na tej liście znalazłoby się UO?

Jakimi osiągnięciami mogli się wykazać ci, którzy atakowali dra Kamusellę bez próby wejścia w dyskusję naukową? Czy głównym motorem tych zachowań nie była zazdrość? Bo jak to może być, aby dr Kamusella bez szukania koneksji, a tylko dzięki swojej wiedzy i znajomości języków publikował bez problemów za granicą. I zwyciężyła zasada równania do dołu, a każdy kto się wychyla jest do odstrzału.

Przesadzam? Może.

Tylko dlaczego Śląsk, który od 68 lat w ok. 85 % leży w Polsce, ma 12 noblistów, z czego żaden nie jest obywatelem Polski? Dlaczego Ślązacy muszą opuszczać swój region żeby osiągnąć sukces?

Jak to jest, że właściciel jednego z największych koncernów europejskich pochodzi spod Opola, a nikt w Opolu o tym nie wie. Ba, jedynym miejscem w Polsce, gdzie zablokowano mu inwestycję, było właśnie woj. opolskie!

Wielu Ślązaków uważa, że są to działania celowe, aby pozbyć się nas ze Śląska i ziścić mit państwa jednolitego etnicznie. Myślę, a co najmniej mam nadzieję, że to przesadzone mniemanie. Ale faktem jest,  że pozbywając się takich ludzi jak dr hab. Kamusella, zaprzepaszcza się ten region. I nie zmienią tego działania pozorowane jak m.in. strefa demograficzna.

 

Mam nadzieję Tomku, że wybaczysz iż na szybko bez Twojej zgody podzieliłem się swymi myślami.

 

Pejter Długosz