Wstąp do RAŚ

Trwa rekrutacja do Ruchu Autonomii Śląska. Zostań koordynatorem Ruchu w Twojej miejscowości. Działaj dla Śląska lokalnie!

Działaj razem z nami!

Wesprzyj nas

Zobacz w jaki sposób możesz wesprzeć działalność naszego Koła jak i całego Ruchu Autonomii Śląska

Jesteś sympatykiem RAŚ? Wesprzyj nas!

Bajki za nasze podatki czy realna możliwość zmiany?

W województwie opolskim kampania wyborcza toczy się w mało merytorycznej ale emocjonującej atmosferze. Były już fantazje o władzy i późniejsze dramaty pisane czerwonym atramentem, pomarańczowy thriller z happy end’em z listą Marszałka w roli głównej. Było też trochę bajek o projektach bez oparcia na budżecie.
Ostatnio Opole najechał popularny tropiciel ukrytych opcji i natchnął do boju swoje hufce, chociaż ich zastępczy opolski Harcmistrz w tym czasie miał pożyteczniejsze zajęcie. Po obejrzeniu barwnych występów konkurencji regionalny Wódz partii rządzącej ogłosił swoją podróż w kosmos – widać Gagarin odcisnął silne piętno.
W całym tym bajkopisarstwie panowie zapomnieli chyba podstaw arytmetyki, o logice już nie wspominając. Nie dzielcie skóry na niedźwiedziu, bo kosmonautów może być dwóch. Pora zakończyć wątek bajkowy i przejść do konkretów.
Śledząc listy poszczególnych komitetów oraz ostatnie rankingi, mówiące że w województwie opolskim ugrupowania niepartyjne mogą liczyć na minimum 8 mandatów możliwy jest scenariusz, że zwycięzca , jak i również drugi nie będzie rządził!
8 i 7 mandatów PO i PIS – w dowolnej kolejności, przy 15 mandatach pozostałych ugrupowań może zrodzić wiele ciekawych kombinacji.
Może po 16 listopada przyjdzie się zebrać zupełnie nowej, ale i mającej duży potencjał koalicji: MN, RAŚ, SLD i PSL. My ze swojej strony nie widzimy problemu w merytorycznej współpracy, a po kilku rozmowach powinni dołączyć rozsądni radni z dwóch pierwszych partii. Taka konfiguracja ma ogromny atut: nikt nie będzie nam zarządzał regionem z Centrali.
Trafnych skreśleń!
MP

Start kampanii KW RAŚ w woj. opolskim

logoRAS.jpgW dniu 21 października KW RUCH AUTONOMII ŚLĄSKA oficjalnie otwarł kampanię samorządowa w woj. opolskim.

Na start kampanii wybrano Osowiec w gm. Turawa, aby pokazać że wybory samorządowe w woj. opolskim nie kończą się na stolicy regionu, w której to kandydaci coraz ostrzej siebie wzajemnie atakują, zamiast przedstawiać wizję rozwiązania najważniejszych problemów. Wybór Osowca w gm. Turawa nie był przypadkowy. W 2006 roku, kiedy RAŚ dopiero rozpoczynał działalność w woj. opolskim i w wyborach do sejmiku woj. opolskiego osiągnął tylko 1,46%, to w gminie Turawa wynik ten wynosił aż 19,90% a w samym Osowcu 23,28%, mimo iż Osowiec jest miejscowością z największym udziałem osób napływowych na terenie tej gminy. Pokazuje to, że wizja Ruchu Autonomii Śląska jest akceptowalna przez wszystkich mieszkańców regionu, jeśli się ją w sposób merytoryczny i spokojny przedstawi.

Stąd też przekonanie Ruchu Autonomii Śląska o sukcesie w tegorocznych wyborach, gdyż w ciągu minionych 4 lat zorganizowano dziesiątki spotkań otwartych na terenie całego województwa, gdzie spokojnie przedstawiano swoje racje.

Efektem tej pracy są listy wyborcze, które najpełniej oddają charakter etniczny woj. opolskiego, gdyż wspólnie startują z nich Ślązacy, Polacy i Niemcy, gdyż spoiwem łączącym jest region, dla którego chcą działać, oraz autonomia, jako zasada efektywnego zarządzania państwem. Ruch Autonomii Śląska nie potrzebuje mówić o wielokulturowości, ponieważ jest najlepszym przykładem stosowania jej w praktyce.

Stąd też pierwszy spot wyborczy:

Przedstawiciele Ruchu Autonomii Śląska pokazali też wzrost poparcia dla Ruchu Autonomii Śląska. O ile w 2006 do sejmiku otrzymano tylko 1,46% głosów, to od 2010 we wszystkich wyborach przekraczano już próg wyborczy: w 2010 do Rady Powiatu Opolskiego uzyskano 5,27%, a w 2011 w wyborach do senatu Marek Czaja uzyskał 7,06% głosów.

W tych wyborach zgłoszono już 148 kandydatów, czyli czterokrotnie więcej niż w ostatnich wyborach samorządowych, w tym największą niepartyjną listę sejmikową z 51 kandydatami we wszystkich 5 okręgach.

Następnie liderzy sejmikowi przedstawili kandydatów w swoich okręgach, startujących z listy nr 11:

Piotr Długosz w okręgu opolskim zwrócił uwagę, że lista jest równomiernie zbudowana, bo znajduje się na niej 4 kandydatów z Opola (w tym na drugiej pozycji Dariusz Ebisch oraz długoletni hydrolog wojewódzki Stanisław Staniszewski) oraz przedstawiciele większości gmin powiatu ziemskiego. Startują z niej m.in. dwaj pracownicy naukowi, właściciele prywatnych firm jak i osoby jeszcze studiujące.

Marek Czaja przedstawił kandydatów w okręgu drugim, z którego startują zarówno osoby z pow. oleskiego jak i namysłowskiego, w tym m.in. Regina Podpora, która w latach 1994-1998 była radną sejmiku samorządowego woj. opolskiego, a za swa pracę społeczną otrzymała szereg odznaczeń krajowych i wojewódzkich. Na liście można znaleźć także osoby prowadzące własne firmy, czy pracujące czasowo poza granicami kraju.

Robert Słota opowiedział o kandydatach z okręgu numer 3, gdzie startują osoby z pow. strzeleckiego i kędzierzyńskiego, a wśród nich Dorota Łakis, była dyrektor Szkoły Specjalnej w Strzelcach Opolskich, czy wielu lokalnych liderów jak Damian Simon, Mariusz Wiecha czy Gerard Marondel.

W okręgu numer 4 Mirosław Patoła zwrócił uwagę m.in. na Ewę Marzec, obecną radną sejmiku województwa opolskiego, czy Patryka Rogoscha działającego na rzecz zaprzestania stawiania wiatraków w przypadkowych miejscach.

W ostatnim okręgu Bernard Teichmann scharakteryzował m.in. Andrzeja Bobkiewicza z Opola i Sebastiana Bednarczyka z gm. Grodków, którzy dopełniają listy sejmikowe.

Następnie przedstawiono listy powiatowe w Strzelcach Opolskich, Krapkowicach i pow. opolskim oraz kandydatów na burmistrza Krapkowic i wójta gminy Cisek.

Ostatnim punktem było przedstawienie programu wyborczego, który zaprezentował Mirosław Patoła, który można zawrzeć w słowach: Po prostu samorząd, streszczony w następujących punktach:

Aktywny obywatel  – chcemy zaproponować szereg rozwiązań zachęcających mieszkańców do decydowania o sprawach miejscowości w której mieszkają przez m.in. budżet obywatelski i wiążące referenda nad sprawami lokalnymi.

Łatwy start, stabilny rozwój, pierwszy milion – budowa w każdej gminie systemu ułatwiającego tworzenie mikroprzedsiębiorstw i ich wspomaganie w pierwszych 2-ch latach działalności oraz program zachęt do rozwoju przedsiębiorczości i realizacji projektów ponad lokalnych po 2 roku działania.

Infrastruktura i innowacje - należy promować firmy o wysokim potencjale innowacyjności, to będzie gwarantować zatrzymanie wykształconych i wyspecjalizowanych osób w regionie i przekładać się będzie w krótkiej perspektywie na jej rozwój.

Wkład na rozwój –  chcemy zaproponować gminom proste rozwiązania, dzięki którym mogą pozyskać kapitał na wkład własny do inwestycji rozwojowych, w tym finansowanych z dotacji UE.

Podsumowaniem tego jest kolejny spot wyborczy:

Relacja z Mszy Św. na Górze Św. Anny

19 października br. tradycyjnie w niedzielę po dniu Św. Jadwigi Śląskiej na Górze Św. Anny odprawiona została Msza Św. o pomyślność wszystkich mieszkańców Śląska połączona z coroczną pielgrzymką członków i sympatyków Ruchu Autonomii Śląska.

Mszę Św. sprawował i licznie przybyłym pielgrzymom wzruszające i dające do myślenia kazanie w „ślonskij goudce” wygłosił werbista, o. Henryk Kałuża.

Serdecznie dziękujemy celebransom, koleżance Monice Twardoń za organizację uroczystości a wszystkim uczestnikom za przybycie. Już dziś zapraszamy za rok.

 

Na Wasze dictum – Andrzej Bobkiewicz

Autonomia w nurcie „narodowego” dyskursu społecznego, błędnie pojmowana jest jako radykalna forma separatyzmu czy wręcz autarkii. Zgodnie z tym dyskursem to dążenie do „zburzenia” narodowego, etnicznego czy państwowego status quo w imię osobliwości (języka, tradycji, racji) jakiegoś regionu, jakiejś mniejszości, etnicznej czy „politycznej”. Nie wspominam tu o takich formach autonomii jak autonomia Kosowa, bo powstawała ona w zgoła innych okolicznościach. Tak czy tak, myśleniu o autonomii towarzyszy lęk, wręcz agresja. Nie dziwmy się, to pochodna wielu „historycznych” leków, przeświadczenia, zgodnie z którym obecnie osiągnięty przez Polskę status wolności –  integracja państwowa,  bytność w Unii Europejskiej –  „graniczy z cudem” i równa się racji stanu rozumianej jako deklaracja głębokiego patriotyzmu, niekoniecznie o zabarwieniu skrajnie nacjonalistycznym. „ Naród nadal pozostaje jedną z najważniejszych form identyfikacji, zarówno dla jednostek, jak i grup ludzkich” – konstatuje Waldemar Kuligowski w szkicu pod znamiennym tytułem „ Wynalezione tradycje wymyślonych narodów,  czyli o nacjonalizmie inaczej”. Mity, ceremonie, symbole  są jedną z form utrwalania poczucia narodowej przynależności.  W Polsce to pokłosie wielopokoleniowej  rozłąki i tęsknoty  za wolnością narodu, efekt powstań i rebelii, zbiorowa trauma, jako że byliśmy wykluczeni z mapy Europy na 124 lata, traktowani przez Prusy jak „Pufferstaat” (popychadło, państwo kadłubowe), przez Rosjan jako przedmurze burżuazyjnej Europy, „trupa”, przez którego miała być rzucona wraz z wojskiem Tuchaczewskiego żagiew „światłej rewolucji” do Europy. Stąd znaczenie wojny 1920 roku. Inna romantyczna narracja mówi, nie bez kozery, że należymy do narodu,  jak powiedział S. Pigoń,  którego losem „było strzelać do wroga z brylantów”. W wypadku Śląska przyczyna tych lęków jest głębsza, to bezpośredni rezultat jakby „zderzenia cywilizacji”  na skutek przesiedlenia ludności polskiej z Kresów, wypędzenie znacznej liczby autochtonów. To bezpośrednie pokłosie ustaleń jałtańskich.  Długi jest rachunek krzywd, fobii, kompleksów. Continue reading