Wstąp do RAŚ

Trwa rekrutacja do Ruchu Autonomii Śląska. Zostań koordynatorem Ruchu w Twojej miejscowości. Działaj dla Śląska lokalnie!

Działaj razem z nami!

Wesprzyj nas

Zobacz w jaki sposób możesz wesprzeć działalność naszego Koła jak i całego Ruchu Autonomii Śląska

Jesteś sympatykiem RAŚ? Wesprzyj nas!

W odpowiedzi p. Cebula oraz NTO

Szanowny Panie Cebula,

Szanowna NTO,

 

Cenię Pana za wiele trafnych spostrzeżeń, szczególnie dotyczących gospodarki. Liczyłem, że i w liście „Hufce Gorzelika likwidują Opolszczyznę” (NTO, dn. 19 czerwca 2012) zobaczę twarde fakty i wyliczenia przemawiające za utrzymaniem woj. opolskiego, tymczasem dał się Pan ponieść emocjom, które nie służą rzeczowej debacie. Jedyne co znajduję w artykule to puste hasła o rzekomej V kolumnie, demagogii (bez wykazywania na czym ona miałaby polegać) i grożenie palcem w stylu epoki słusznie uznanej za minioną.

Ma Pan rację co do historycznej roli Opola w regionie górnośląskim. Ale jest to już niestety rola tylko historyczna i symboliczna. Ruch Autonomii Śląska proponuje rozwiązanie, które ocali stołeczność Opola w większym organizmie – w województwie górnośląskim, czyli podział kompetencji wojewody i marszałka między Opole i Katowice.

Tajemnicą poliszynela jest, że koronnym argumentem za utrzymaniem woj. opolskiego w 1998 roku była zorganizowana grupa mniejszości niemieckiej, co miało wyróżniać ten region na tle reszty Polski. Spis z ubiegłego roku pozwala przypuszczać, że skład ludnościowy górnośląskiej części woj. śląskiego (trzeba pamiętać, że 50% ziemi obecnego woj. śląskiego nie ma nic wspólnego ze Śląskiem) jest porównywalny do składu etnicznego górnośląskiej części woj. opolskiego. Pokazuje to, że mamy do czynienia nadal z jednym regionem, mimo trwającego już ponad pół wieku podziału administracyjnego.

W kolejnym akapicie wplata Pan w swój list wątek Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej. Skąd ten pomysł? Przecież STOWARZYSZENIE nie zabierało głosu w debacie o kształt województw opolskiego i śląskiego?

Szanowny Panie Cebula, otóż proszę sobie wyobrazić, że jestem członkiem także trzech innych stowarzyszeń. Nie zdradzę jednak jakich, gdyż obawiam się, że posądzi je Pan również o zapędy zmiany granic województw, choć żadne z nich  nie bierze udziału w tejże dyskusji. Korzystając z okazji, pragnę także zaznaczyć, że imieniem Pejter nazywają mnie od zawsze moi bliscy, a teza, że „posługuję się nim na potrzeby stowarzyszenia” jest na tyle niepoważna, że dostarczyła osobom z najbliższego mi otoczenia porządnej dawki śmiechu.

Bardzo łatwo przychodzi Panu wartościowanie prezesa SONŚ, pani Justyny Nikodem. Panie Cebula – można wybierać prezesa od błyszczenia w mediach, można wybierać takiego, który jest świetnym organizatorem i zarazem pracowitym członkiem. Ślązacy raczej bardziej szanują ten drugi typ człowieka. Sugerowałbym zaczerpnąć informacji u źródła i wykazać rzeczywiste zainteresowanie efektami pracy p. Nikodem w charakterze prezesa SONŚ. Pół roku działania SONŚ pokazuje bowiem, że to był doskonały wybór. 

Ciekawym wydaje się Pana stanowisko wobec faktu powołania Rady Górnośląskiej. Znalezienie drogi porozumienia 11 organizacji śląskich w trzech ważnych kwestiach (narodowość śląska, język śląski i edukacja regionalna) pokazuje, że Ślązacy potrafią przemawiać wspólnym głosem – hm, to rzeczywiście może niektórych uwierać.

Straszy Pan konfliktami narodowościowymi w woj. śląskim,  jakie rzekomo miały miejsce przed stu laty. Niestety zapomina Pan, jak wyglądała dyskusja na temat uchwalenia Dnia Pamięci o Ofiarach Tragedii Górnośląskiej w opolskim sejmiku w roku bieżącym, kiedy to przyszło Panu przekonywać radnych niepotrafiących uszanować historii tej ziemi. Ta sama uchwała w obecnym woj. śląskim została przyjęta 2 lata temu przez aklamację.  Podobnych przykładów można w ostatnich miesiącach mnożyć.

Oczekiwanie na raport „służb rządowych” na temat „prawnego usytuowania Jerzego Gorzelika” zostawię już bez komentarza, bowiem chyba pomylił Pan epoki.

 

Przy okazji chciałbym się ustosunkować do artykułu „Chcemy być gospodarzami u siebie” z tego samego wydania NTO.

Okazuje się, że jedynym naukowcem, który podważa tezy Ruch Autonomii Śląska jest pan dr Kazimierz Szczygielski, jeden z bardziej doświadczonych polityków woj. opolskiego. I chwała mu za to. Tylko dlaczego sięgamy po wygodne przykłady oddalone setki kilometrów od nas, skoro pod nosem mamy dwa województwa: dolnośląskie i śląskie. W pierwszym mocno postawiono na rozwój Wrocławia i najbliższej okolicy, w drugim na stopniowy rozwój wszystkich części tego regionu. Wydaje mi się, że wielu polityków i dziennikarzy nadal żyje w przeświadczeniu, że mieszkańcy opolskiego nie wyjeżdżają poza jego granice i nie mają możliwości porównania rozwoju w poszczególnych regionach. Na jakich argumentach opiera się twierdzenie, że Bielsko-Biała, która straciła status miasta wojewódzkiego, rozwija się gorzej od Opola? Proszę udać się choćby do Rybnika, czy w okolice Gliwic. Takie wizyty łatwo otwierają nam oczy.

Naturalnie, opolska wieś prezentuje się lepiej niż np. katowickie Załęże. Szkoda tylko, że efekt ten osiągamy nie dzięki wysiłkom lokalnych polityków, a zarobionym w krajach Europy Zachodniej pieniądzom i to za cenę poważnych wyrzeczeń (m.in. rozłąka z rodziną).  Niestety,  skutki społeczne tego zjawiska często są marginalizowane.

 

Pokutuje pogląd, że gdyby opolskie było częścią większego regionu, to pozyskałoby ono więcej pieniędzy i inwestycji, ale te będą omijać Opole, a trafią tylko i wyłącznie do Katowic.

Może przytoczę kilka przykładów, które obalają zasadność powyższego założenia:

Mamy odrębne woj. opolskie, a nie udało się tutaj pozyskać firmy Mercedes jako inwestora. W woj. śląskim za to zupełnie nieźle prosperuje fabryka Opla, i to nie w Katowicach, a w Gliwicach. W latach 90-tych do drzwi woj. opolskiego dobijała się firma Henkel, nie chciano jej jednak, „bo niemiecka” (proszę zapytać o zdanie w tej sprawie pana Henryka Krolla). Przyjęto ją za to z otwartymi rękoma w woj. śląskim. Gdzie ulokowano inwestycję? Nie w centrum Katowic, lecz w Raciborzu (w jednym z najdalej oddalonym od Katowic powiecie). W tym samym raciborskim (ponoć tak żałującym odłączenia od Opola i połączenia z woj. śląskim) samorząd województwa zainwestował w dokończenie Zbiornika Krzanowice, który został skreślony z listy projektów centralnych. No tak, a my możemy się „szczycić” Włodzieninem…

 

Popatrzmy jeszcze jak zdecentralizowane jest woj. śląskie. Przytaczam przykłady: 

Woj. śląskie jako pierwsze wprowadziło program rozwoju subregionów, co oznacza podział części środków z Regionalnego Programu Operacyjnego na poziomie subregionów, np. w subregionie południowym (bielskim) miały miejsce największe inwestycje w infrastrukturę drogową.

Gdzie znajdują się ważne instytucje?

Politechnika Śląska – Gliwice

Opera Śląska – Bytom

Delegatury urzędów wojewódzkich w Bielsku-Białej i Częstochowie

ZUS – oddział w Zabrzu i Chorzowie, w Katowicach tylko inspektorat

Urząd Marszałkowski finansuje m.in. Muzeum Zamkowe w Pszczynie, Muzeum w Bielsku, zespół „Śląsk” w Koszęcinie (pow. Lubliniecki), Stadion Śląski w Chorzowie.

 

Reasumując: jeśli w ramach większego województwa górnośląskiego do obecnego opolskiego trafiałaby tylko 1/5 pozyskiwanych przez ten region inwestycji, to byłoby to zdecydowanie więcej niż obecnie inwestuje się w opolskim!!!

 

To także nasze województwo, dlatego wydawało nam się, że można podyskutować o tym, czy są jakieś alternatywne drogi rozwoju dla tego regionu. Czy pomysł Ruch Autonomii Śląska jest najlepszym rozwiązaniem? Nie wiem. Nie wiem, bo nikt nie przedstawił faktów mówiących, że jest inaczej. A my jesteśmy gotowi do dyskusji. Oby to była jednak rzeczowa dyskusja na argumenty, nie zaś emocjonalna nagonka karmiąca się przestarzałym mitem zamiast dobrze rozumianym dobrem wspólnym.

Zostaliśmy zakrzyczeni emocjami, jednak w większości wyrażają je już tylko politycy, co pokazuje, że wielu z nich najwyraźniej od dłuższego czasu nie rozmawiało z mieszkańcami województwa w terenie.

 Już dziś zapraszamy na jesienny II Górnośląski Okrągły Stół (pierwszy odbył się przed dziesięciu laty) w Opolu, podczas którego chcielibyśmy podjąć rozmowy o przyszłości naszego regionu na bazie faktów. Obawiam się, że takowych w obecnej dyskusji większości obrońcom woj. opolskiego zabrakło.

 

Z poważaniem

 

Pejter Długosz

 

Członek Zarządu Głównego

Ruchu Autonomii Śląska

www.rasopole.org

www.autonomia.pl

Tel. +48 691 914 601

 

PS. Na stronie tytułowej NTO z dnia 19.06.2012 na zdjęciu Jerzym Gorzelikiem nazwano członka RAŚ Gliwice, Ingemara Klosa – proszę o sprostowanie.

 

PS2. Dziękujemy marszałkowi Sebeście za zauważenie konsekwentego działania Ruchu Autonomii Śląska (cechy, której  tak bardzo brakuje większości partii politycznych). Maszałek Sebesta zauważył w w/w artykule, że: „RAŚ robi to, co ma wpisane w nazwę – walczy o autonomię dla Śląska. Zwiększenie powierzchni województwa, liczby ludności, zabiegi o kodyfikację języka śląskiego, o uznanie narodu śląskiego są kolejnym krokami. Nie warto nawet z nimi dyskutować.” Rozumiemy, że dyskusji nie podlega coś co uznawane jest za oczywiste. Dziękujemy Panu marszałkowi więc za akceptację naszych celów, skromnie zauważając, że kodyfikacją śląskiego i prawną akceptacją istnienia narodowości śląskiej zajmują się inne organizacje. Mamy nadzieję, że w 2020 także pan marszałek odczuje korzyści płynące z zamieszkiwania w autonomicznym Górnym Śląsku w ramach państwa polskiego, gdzie Polacy, Niemcy i osoby narodowości śląskiej będą mogły spokojnie pracować korzystając ze sprawdzonych w krajach Europy Zachodniej rozwiązań systemowych.

Witajcie w „Rezerwacie Opolskim”!

Województwo Opolskie zasłynęło już z wykopania szczątków jednych z najstarszych dinozaurów, teraz szykowana jest kolejna atrakcja turystyczna. Na terenach 2-ch najsłabszych ekonomicznie i pozbawionych szans rozwojowych województw: świętokrzyskiego i opolskiego powstać mają Specjalne Strefy Demograficzne.

Nie wiemy niestety czym będą się faktycznie wyróżniać, bowiem podane przez Marszałka Sebestę ogólnikowe informacje o tajemniczych pakietach: socjalno-prokreacyjnym, edukacyjnym, socjalno-bytowym oraz senioralnym mają być uszczegółowione dopiero na jesień. Wtedy to objawi nam się w całej krasie obraz tego socjalnego raju (a może tylko rezerwatu?), w którym za cenę posad urzędniczych przyjdzie nam mieszkać.

Czy watro będzie uczestniczyć w tym kolejnym eksperymencie na żywym (jeszcze) organizmie? Śmiem wątpić, szczególnie że eksperymenty obecnie nam aplikowane – tzn. szansa na godziwe wynagrodzenie 40 km od miejsca zamieszkania, brak dostępu do specjalistycznej opieki zdrowotnej w rozsądnym czasie, brak nadziei na zaopatrzenie emerytalne na poziomie progu ubóstwa – nie są zbyt atrakcyjne.

Zgodnie z danymi GUS za 2010 r. na 1 osobę w gospodarstwie domowym w województwie opolskim miesięcznie wydaje się 1022 zł, o 3% więcej niż średnio w kraju. Przychody to 1058 zł, o 8% mniej niż w kraju. Wynika z tego, że w kieszeni zostaje nam co miesiąc 36 zł, przy 156 zł średnio w kraju. Z czego więc rozwijać ten region za 36 zł miesięcznie?
Ile i z jakich środków pozyskają nasi urzędnicy na utrzymanie województwa? Możemy spróbować wyliczyć ile potrzeba dofinansować gospodarstwo domowe, aby utrzymać region.
Zgodnie z tym co twierdzi prof. Robert Rauziński do 2035 r. liczba ludności w regionie może spaść o 126 tys. osób, w tym o prawie 70 tys. ludności w wieku produkcyjnym. Ile może kosztować odtworzenie tych osób aby utrzymać województwo? Czy taniej będzie sprowadzić siłę roboczą czy zainwestować w prokreację?
Z zapowiedzi widać, że możemy spodziewać się drugiego rozwiązania.

Przyjmując szacunkowo wydatki na dziecko od chwili urodzin do zakończenia kształcenia na 200 tys. zł, czyli 667 zł miesięcznie przez 25 lat, to odtworzenie brakujących w bilansie 126 tys. osób kosztować będzie 25,2 miliarda złotych, co rozkładając to na 25 lat daje ponad 1 miliard zł rocznie. Licząc, że dzięki dofinansowaniu ludność województwa utrzyma się na poziomie 1 mln, to na jednego mieszkańca koszt takiej polityki to ok 3000 zł rocznie (250 miesięcznie licząc na gospodarstwo domowe). Już na podstawie tak pobieżnych szacunków widać, że z podatków mieszkańców województwo sobie z tym nie poradzi. Do tego dochodzą koszty pozostałych programów Strefy, które spodziewamy się poznać już jesienią.

Gorzka więc jest kolejna rocznica obrony województwa, gdy widzimy ile w przybliżeniu może kosztować jego dalsza wegetacja.

Mirosław Patoła

Piknik integracyjny RAŚ w Borkach Wielkich

W najbliższą sobotę, 9 czerwca, w Borkach Wielkich (powiat oleski) odbędzie się piknik integracyjny dla członków i sympatyków Ruchu Autonomii Śląska z woj. opolskiego i śląskiego. Oprócz gospodarzy z pow. oleskiego zapowiedzieli się członkowie kół z RAŚ z Mysłowic, Chorzowa i Opola.

 Początek o godz. 15.00 na ul. Młyńskiej 13 w Borkach Wielkich. Piknik odbędzie się w Barze "MON", który znajduje się w starym młynie nad uroczym stawem. Na gości czeka grill, dobrze zaopatrzony bar oraz niespodzianka: możliwość nabycia flagi śląskiej (http://silesiaprogress.com/flaga-gornolaska-p-31.html) za symboliczne 2 złote.

Wszystkich zainteersowanych śledzeniem meczy EURO 2012 uspakajamy, że w barze istnieje możliwość śledzenia spotkań na dużym ekranie. 

Zapraszamy! To jedna z niewielu możliwości poznania się i spokojnego porozmawiania z członkami Ruchu Autonomii Śląskiego z różnych miejscowości.

Opolskie do likwidacji?

Nie ustaje medialny jazgot wokół słów wicemarszałka województwa śląskiego i przewodniczącego Ruchu Autonomii Sląska, p. Jerzego Gorzelika o wynikach ostatniego Spisu Powszechnego i wynikających stąd przesłankach do utworzenia jednego województwa górnośląskiego. Alergiczna reakcja włodarzy "Opolszczyzny" znakomicie potęgowana przez lokalne media jest ciekawym elementem opolskiego folkloru i tak też jest postrzegana poza granicami naszego województwa.

Rzecz jasna zamiast rzeczowej dyskusji obserwujemy kolejny festiwal wymachiwania szabelką, obrażania się i panieńskich dąsów co tylko potęguje groteskowość sytuacji.

Wracając jednak do słów  p. Gorzelika to w zasadniczy sposób myli on SPOSÓB traktując go jako PRZYCZYNĘ.

Opolskie w obecnym kształcie nie ma racji bytu, ale nie z powodu wyników spisu, ale z uwagi na katastrofalny stan gospodarki i wynikającą stąd równie dramatyczną sytuację demograficzną.
Dość spojrzeć na pustynię na naszych Specjalnych Stref Ekonomicznych. Na słabość gospodarczą i demograficzną wskazują ekonomiści i demografowie.
Oczywiście można zaklinać rzeczywistość i udawać, że wszystko jest w porządku a "Opolskie kwitnące" tylko co to zmieni?
Ludzie i tak stąd uciekają, bo nie widzą tu przyszłości a akcje typu "Opolskie – tu zostaję" kwitują szyderczym: "bo tu jest twój stołek".

Możemy czekać, aż problem "sam się rozwiąże" i za parę lat "centrala" dokona reformy administracyjnej i podzieli: to pole tu, to pole tam, a o! to o!pole tu.
Ale możemy również aktywnie uczestniczyć w tym procesie wyprzedzając i animując pewne ruchy.

I tu jawi się wielka szansa, jaką jest wynik spisu powszechnego, który można wykorzystać do powiększenia woj. opolskiego do granic całego Górnego Sląska. 5 milionowe województwo górnośląskie z podziałem kompetencji między Opole i Katowice, byłoby jednym z najważniejszych regionów i liczącym się graczem nie tylko w Polsce ale w całej Europie Srodkowej.

Pozostaje jedynie pytanie czy opolscy politycy i działacze są w stanie popatrzeć w przyszłość dalej, niż najbliższe wybory i możliwość łatwej reelekcji w słabym województwie?